Aktualność

13 października 2017

Źródło: www.Euractiv.com

 

Melasa cukrowa, według Komisji Europejskiej „zaawansowane” biopaliwo, stwarza wiele takich samych problemów jak konwencjonalne biopaliwa - w tym potencjalny wzrost cen żywności oraz konkurencji w obrocie ziemią pod produkcję żywności. Ale, jak dowiedział się EURACTIV.com, ich definicja biopaliw sprawia, że przemysł cukrowniczy nie traci dobrego humoru.

Zaproponowana przez Komisję nowa dyrektywa w sprawie energii ze źródeł odnawialnych ma na celu wycofanie tradycyjnych biopaliw - głównie tych opartych na uprawach roślinnych, czyli bioetanolu i biodiesla - przy jednoczesnym zwiększeniu udziału energii ze źródeł odnawialnych i tzw. zaawansowanych biopaliw w transporcie do 6,8% do roku 2030.

Ten ruch, krytykowany przez przemysł biopaliwowy jako całkowita zmiana dotychczasowej polityki, był motywowany istniejącą presją publiczną na biopaliwa, które kojarzą się z wywłaszczeniami i konkurencją z roślinami spożywczymi, czyli procesem zwanym Pośrednią Zmianą Sposobu Użytkowania Ziemi „ILUC”.

Zaawansowane biopaliwa, znane także jako biopaliwa drugiego pokolenia miały być odpowiedzią na te problemy. Są one wytwarzane z odpadów, takich jak nawozy zwierzęce i bioodpady lub produkty uboczne pochodzenia rolniczego nie nadające się do spożycia przez ludzi lub zwierzęta, takie jak łodygi winogron, łupiny orzechów i kolby kukurydzy.

Ponieważ produkty te nie są stosowane jako żywność czy pasza, zakłada się, że ich wykorzystanie w produkcji biopaliw nie powinno stanowić konkurencji dla produkcji żywności.
Przypadek melasy

Jednak w ostatniej wersji propozycji Komisji dodano do tej listy kolejny produkt rolny, który nie spełnia tego kryterium: Melasę, gęstą i lepką ciecz pochodzącą z trzciny cukrowej lub buraków cukrowych uzyskiwaną podczas procesu rafinacji cukru.

Melasy są podstawowym składnikiem drożdży, które służą do wyrobu chleba, wina i piwa.

Są one również stosowane w produktach cukierniczych (wyroby czekoladowe, cukierki i herbatniki), a także stanowią składnik pasz dla zwierząt. W rzeczywistości UE klasyfikuje je jako „materiał paszowy” obok kukurydzy i soi.

„Melasy są głównym składnikiem naszych produktów; jest to świeży produkt, a nie produkt uboczny. Są one klasyfikowane przez UE jako produkt rolny”, powiedziała EURACTIV Aurore Bescond z europejskiej konfederacji producentów drożdży (COFALEC).

Wpływ na ceny żywności

Podczas gdy jedynym zastosowaniem dla łupin orzechów i kolb kukurydzy jest produkcja energii, to melasa ma swój własny i odrębny rynek, na który nowe regulacje mogą mieć negatywny wpływ.
Choć obecnie cena melas jest ściśle związana z ceną cukru rafinowanego (ok. 50%), to zdaniem przemysłu proponowane przez Komisję cele dla zaawansowanych biopaliw mogą spowodować wzrost popytu na melasy, a co za tym idzie wzrost ich cen.

Nie można przewidzieć, czy będzie to miało wpływ na konsumentów znajdujących się na końcu łańcucha żywnościowego; jednak „cena melas stanowi 40% naszej finalnej ceny produktu. To bardzo dużo”, mówi Bescond. I dodaje „Czy naprawdę chcemy, aby cena cukru była zależna od ceny bioetanolu?”.

Wraz ze stowarzyszeniami piekarzy i producentów piwa, przemysłem cukierniczym i producentami pasz, producenci drożdży proszą, aby melasy zostały usunięte z listy zaawansowanych biopaliw, ponieważ są one przede wszystkim produktami spożywczymi i paszowymi.

Zmiana sposobu użytkowania gruntów

Obecnie producenci drożdży uzyskują 90% używanej przez nich melasy z europejskiego buraka cukrowego, ale UE jest importerem netto (co roku przywożone jest 1,5 miliona ton melasy, głównie z Azji i Indonezji). Rosnące zapotrzebowanie przemysłu biopaliwowego spowodowałoby zwiększenie importu melasy z trzciny cukrowej.

Według raportu OECD, w Indiach melasy z trzciny cukrowej są już głównym surowcem do produkcji etanolu. Zapotrzebowanie na nie prawdopodobnie wzrośnie, gdyż sprzyja temu polityka wspierająca produkcję etanolu.

Jednak ekonomiści twierdzą, że zwiększanie produkcji melasy z trzciny cukrowej w celu wytwarzania bioetanolu powoduje wzrost konkurencji w sektorze produkcji żywności, zmuszając Indie do zwiększania importu produktów żywnościowych.
Wydaje się, że melasy stały się nowym elementem w stale toczącym się sporze na temat produkcja żywności a produkcja paliwa. Alex Mason, ekspert ds. Energii ze źródeł odnawialnych w WWF, powiedział, że włączenie melasy do RED II „nie ma żadnego sensu”.

„Melasy nie są wcale produktem ubocznym. A jeśli będziemy zachęcać ludzi, by je spalali i będziemy dofinansowywać je jako biopaliwa, to oczywiście skutek będzie taki, że popyt na nie zwiększy się, co ostatecznie doprowadzi do wylesiania”.

Według niego istnieją inne rzeczy, które nie powinny znajdować się na liście zaawansowanych biopaliw, na przykład pnie drzew.

Komisja jednak nie zgadza się z tym stanowiskiem: „Głównym celem uprawy trzciny cukrowej i buraków cukrowych jest produkcja cukru, a nie melasy. Dlatego wykorzystanie melasy do produkcji biopaliw nie będzie miało prawdopodobnie żadnego wpływu na uprawę trzciny cukrowej i buraków cukrowych. Produkcja trzciny cukrowej i buraków cukrowych zależy przede wszystkim od zapotrzebowania na cukier. Biopaliwa wytwarzane z melasy nie są więc porównywalne z etanolem pierwszej generacji wytwarzanym z trzciny cukrowej”- powiedziała rzeczniczka.

Zadowolenie przemysłu cukrowniczego

EURACTIV zwróciła się do Komisji o przedstawienie powodów, dla których nalegała ona na utrzymanie melasy w wykazie zaawansowanych biopaliw.

Rzecznik Komisji odpowiedział: „Obecnie [melasy] są już wykorzystywane jako surowce do produkcji biopaliw i stanowią zasoby charakteryzujące się znacznym potencjałem wzrostu, biorąc pod uwagę fakt, że kontyngent taryfowy na cukier w UE zostanie zniesiony dnia 30 września 2017 r. co zapewni plantatorom buraków cukrowych możliwość poszerzenia produkcji, co z kolei doprowadzi do zwiększonej produkcji melasy”.
Produkcja cukru w UE została ograniczona przez system cen i kwot, który kończy się w niedzielę 1 października.

Może to być okazja do zwiększenia eksportu, ale może również prowadzić do nadmiernej produkcji i spadku cen cukru. Kiedy w 2015 zaprzestano stosowania kwot mlecznych, nadpodaż mleka spowodowała, że ceny osiągnęły historycznie niski poziom, co skutkowało upadkiem działalności tysięcy producentów mleka.
Oferując nowy sposób sprzedaży, zaraz po zniesieniu ochrony rynku, propozycja Komisji prawdopodobnie zadowoli przemysł cukrowniczy.

Stanowiska
 
Europejskie stowarzyszenie producentów buraka cukrowego (cibe-europe) skomentowało: „Ważne jest, by umożliwić rolnikom i producentom surowców UE waloryzowanie wszystkich swoich produktów bez wykluczania i bez stosowania hierarchii. Jest to definicja gospodarki obiegowej. Nasz przemysł buraka cukrowego stosuje koncepcje gospodarki obiegowej (i „zerowego marnotrawstwa”), i już teraz wszystkie nasze surowce są waloryzowane, w tym w produkcji biopaliw.

Kwoty cukru są obecnie znoszone; o wszystkim decyduje rynek. Jeśli władza publiczna lub organ regulacyjny chce promować bioenergię i ekologiczną chemię, to jest to bardzo dobre dla rolnictwa UE, miejsc pracy w UE i aktywności gospodarczej na obszarach wiejskich. Jesteśmy za; jest to część procesu przejścia na bioekononomię w Europie, przyczynia się do osiągnięcia celów ONZ na rzecz zrównoważonego rozwoju i jest zgodne z porozumieniem paryskim ONZ.

Dostawy surowców przez europejskich rolników i głównych przetwórców, a dotyczy to wszystkich sektorów rolnictwa, będą dostosowane do popytu, tak obecnie jak i w przyszłości. Uważamy jednak, że rolą regulatora nie jest zajmowanie się czy też ingerowanie w sprawy czysto handlowe między dostawcami a konkretnymi klientami”.

Paola Tamma | EURACTIV.com


 


Powrót